główna kontakt startuj z nami     

tWWWoje RADOMSKO

.:: pogoda .:: imieniny

Google
 
Web www.radomsko.webmida.com

mapa serwisu

:: biznes
:: informacje
:: auto
:: dziecko
:: kultura
:: film
:: imprezy
:: media
:: telefony
:: zdrowie i uroda
:: komunikacja
:: organizacje
:: nasze miasto
:: sport
:: turystyka
:: usługi

informacje

31.05.2007r.
Zarób więcej niż na lokacie, czyli wszystko o rachunkach oszczędnościowych

Klasyczna lokata czy rachunek oszczędnościowy? To pytanie, które coraz częściej zadają sobie Polacy. Zdaniem Bankier.pl wybór jest prosty – rachunek oszczędnościowy. To popularna alternatywa dla tradycyjnej lokaty terminowej. Wyróżnia go wysokie oprocentowanie oraz elastyczność - wypłata części lub całości pieniędzy przed terminem nie oznacza utraty odsetek.

Swoją przewagę nad lokatami rachunki oszczędnościowe budują przede wszystkim na wygodzie dowolnego dysponowania wpłaconymi pieniędzmi, bez konsekwencji utraty odsetek. Deponując oszczędności na lokacie, klient musi liczyć się z faktem, że ich wypłata przed zadeklarowanym terminem będzie oznaczać utratę odsetek. W przypadku rachunku oszczędnościowego można dowolnie wpłacać i wypłacać środki i nie pozbawia nas to naliczonych odsetek.

Drugim ważnym atutem konta oszczędnościowego są wyższe niż na lokacie stawki oprocentowania depozytów. O ile przeciętne oprocentowanie lokat terminowych w bankach oscyluje w granicach 3-4 proc., to na rachunkach można zarobić nawet 5 proc. Nie jest to jednak regułą. Jeszcze do niedawna przewaga większości kont oszczędnościowych opierała się głównie na wyższym oprocentowaniu. Obecnie w niektórych bankach można już znaleźć lokaty objęte wyższą stawką niż rachunki oszczędnościowe. Na przykład 20 tys. zł zdeponowane na Koncie Samooszczędzającym w Polbanku EFG objęte jest stawką 5,00 proc. Ta sama kwota złożona na rocznej lokacie przyniesie natomiast zysk w wysokości 5,25 proc. Trzeba jednak pamiętać, że odbywa się to kosztem elastyczności. W zamian za trochę wyższe oprocentowanie, blokujemy pieniądze na 12 miesięcy. Trzeba też pamiętać, że ostateczna różnica w tym przypadku jest mniejsza, dzięki miesięcznej kapitalizacji rachunku oszczędnościowego.

Podobnie jest w Getin Banku. Z Rachunku TOP klient może "wycisnąć" maksymalnie 4,10 proc. przy kwocie powyżej 100 tys. zł. Poniżej tej kwoty może liczyć co najwyżej na stawkę 3,90 proc. Natomiast odkładając te pieniądze na rocznej lokacie może zyskać 5,00 proc. pod warunkiem założenia depozytu przez internet. Warto wspomnieć, że w okresie promocyjnym, lokaty na nietypowy, czteromiesięczny okres, oprocentowane są w tym banku na aż 5,5 proc.

Procenty od kwoty

W większości banków oprocentowanie naliczane jest w zależności od wpłaconej kwoty. Im więcej pieniędzy klient wpłaci na rachunek, tym lepsze oprocentowanie zaoferuje mu bank. Podobnie jak w przypadku lokat, na najwyższe oprocentowanie (zazwyczaj to podawane w reklamach) może liczyć osoba, która wpłaci dużą kwotę, np. powyżej 100 tys. zł. Oprocentowanie podawane jest też zazwyczaj progami. Dla przykładu kwota 10 tys. zł zdeponowana na Koncie oszczędnościowym w Banku Zachodnim WBK jest objęta stawką 3 proc., natomiast kwota powyżej 20 tys. zł już 3,35 proc. Nie jest to jednak regułą. mBank, Polbank EFG i Raiffeisen Bank Polska nakładają jedną stawkę procentową niezależnie od wysokości zdeponowanej kwoty. To ważne, ponieważ w praktyce klienci oszczędzają na tego typu rachunkach kwoty rzędu kilkunastu tysięcy złotych.

Inaczej oprocentowanie naliczają natomiast Lukas Bank i internetowy Toyota Bank. Te banki liczą wyższą stawkę dla nadwyżki środków powyżej określonej kwoty. Na przykład kwota do 2 tys. zł na Rachunku oszczędnościowym w Toyota Banku objęta jest stawką 2,5 proc., natomiast nadwyżka powyżej 2 tys. zł do 5 tys. zł objęta jest stawką 3,4 proc. Oznacza to, że jeżeli klient wpłaci 4 tys. zł, to 2 tys. z tej kwoty oprocentowanie będzie stawką 2,5 proc., a kolejne 2 stawką 3,4 proc.

Uwaga na promocje

Obecnie większość banków proponuje tą formę oszczędzania reklamując wysokie oprocentowanie i wygodę. Niestety wiele z nich tylko na pewien okres podnosi procenty, by przyciągnąć nowych klientów. Później oprocentowanie zaczyna spadać. Niektóre banki stosują także czasowe promocje po uruchomieniu nowej usługi. Na przykład w kwietniu Citibank wprowadził do oferty Konto Oszczędnościowe i od razu zaproponował stawkę 4,5 proc. niezależnie od wysokości deponowanej kwoty. Po zakończeniu promocji oprocentowanie zapewne spadnie. Można się spodziewać, że będzie oscylowało w granicach 3,5 proc. Promocję naszykował dla klientów także Lukas Bank. Obecnie kusi stawką 4,3 proc., chociaż jeszcze do niedawna proponował co najwyżej 3,7 proc.

Ta hojność banków znajduje uzasadnienie w ostatniej podwyżce stóp procentowych. Ponadto jest to sprawdzony sposób na przyciągnięcie nowych klientów. Inny chwyt zastosował natomiast Bank Millennium. Jego Rachunek PremiaOnline kusi stawką 4 proc. w pierwszym miesiącu oszczędzania. Później oprocentowanie jest zmienne. Oznacza to, że klient może maksymalnie uzyskać 2,50 proc. Dla porównania na internetowej lokacie Millennet może zarobić 4 proc. Natomiast ING Bank Śląski regularnie przeprowadza akcje promujące swój sztandarowy produkt depozytowy - Otwarte Konto Oszczędnościowe. Ostatnio kusił swoich klientów 50 zł za każdą nowo pozyskaną osobę, która założy OKO. Niedawno podniósł też oprocentowanie konta o 0,25 pkt do 3,75 proc. powyżej 100 tys. zł.

Warto w takich sytuacjach zwrócić uwagę na pewną kwestię. Ponieważ samo otwarcie rachunku trwa kilka minut i nie jest to skomplikowana procedura, może warto "skakać" z promocji na promocję i zgarniać tylko najwyższe odsetki proponowane przez banki? Promocja trwa zazwyczaj około 2-3 miesięcy, potem oprocentowanie spada o kilka punktów. Wtedy warto rozejrzeć się za innym bankiem oferującym wyższe stawki. Może to być opłacalna operacja, zwłaszcza przy większych kwotach.

Kwestie techniczne, czyli co jeszcze jest ważne

Do niedawna podobną funkcję do rachunku oszczędnościowego pełnił standardowy rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy. Kiedy jednak Rada Polityki Pieniężnej rozpoczęła cykl obniżek stóp, oprocentowanie ROR-u spadło praktycznie do zera. Konieczne stało się wtedy wprowadzenie nowego rozwiązania. Idealnie w to miejsce wpasował się nowy produkt, który na Zachodzie już od wielu lat z sukcesem przyciąga gotówkę klientów, mianowicie rachunek oszczędnościowy.

Żeby jednak odróżnić rachunek oszczędnościowy od rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego, banki zastosowały pewne ograniczenie. Zazwyczaj tylko pierwsza wypłata gotówki z własnego rachunku jest bezpłatna. Kolejne obciążone są kilkuzłotową prowizją (nawet do 10 zł). Efekt zastosowanego rozwiązania jest taki, że trzy lub cztery wypłaty w miesiącu mogą pozbawić klienta, który zdeponował niewielką kwotę, całości zebranych odsetek, a nawet naruszyć kapitał. Warto zwrócić jeszcze uwagę na jedną kwestię - niektóre banki wymagają od klientów zainteresowanych założeniem rachunku oszczędnościowego otwarcia także standardowego rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego. Samo prowadzenie rachunku oszczędnościowego jest bezpłatne, ale opłaty za ROR wynoszą już kilka złotych. W efekcie oszczędzanie małych kwot w takim banku może być nieopłacalne.

Rozwiązanie to ma jednak dwie strony medalu. Jeżeli klient nie posiada ROR-u w banku, w którym prowadzi rachunek oszczędnościowy, będzie musiał płacić prowizję za przelewy do obcego banku. Dla przykładu klient, który zdecyduje się zlecić przelew w placówce na rachunek oszczędnościowy prowadzony w innym banku będzie musiał zapłacić około 5 zł za taką operację. Dlatego też najlepszym rozwiązaniem jest otwarcie konta lokacyjnego w banku, który prowadzi nam ROR. Obecnie taki produkt oferuje już 18 banków. Niestety rachunki oszczędnościowe są domeną raczej mniejszych instytucji. Tego typu kont nie prowadzą największe banki - PKO BP, Pekao SA czy BPH. Alternatywą jest również przekonanie się do bankowości internetowej. W takim przypadku odpadają nam nie tylko wysokie koszty operacji przeprowadzonej w placówce, co przede wszystkim stracony czas na dojazdy i stanie w kolejce w banku.

Kolejną istotną kwestią, na którą warto zwrócić uwagę jest dostęp do placówek. Fizyczna wypłata dużej kwoty z rachunku oszczędnościowego prowadzonego przez bank wirtualny (mBank, Toyota Bank i Volkswagen Bank direct) może być uciążliwa. W takim przypadku musimy pieniądze przelać do tradycyjnego banku. Warto także zwrócić uwagę na limity transakcyjne stosowane w bankowości internetowej. Chociaż stosowane dla naszego bezpieczeństwa, to może się okazać, że bank ustalił limit wypłat gotówki w określonej wysokości, np. 5 tys. zł i wypłata większej kwoty musi być rozłożona na kilka dni lub czeka nas wizyta w placówce w celu zmiany limitów transakcyjnych.

Podsumowanie

Rachunki oszczędnościowe to bardzo dobry produkt dla osób, które chcą, by odłożone oszczędności nie leżały bezczynnie. Eksperci prognozują, że rosnąca popularność tego rozwiązania już wkrótce zmusi banki do znacznego ograniczenia oferty tradycyjnych lokat terminowych. Można oczekiwać, że rachunki oszczędnościowe lada moment pojawią się w kolejnych bankach, w tym również w tych największych. Tylko w ciągu ostatnich miesięcy produkt ten wprowadziło kilka instytucji, a taki zamiar zgłaszają kolejne, na przykład MultiBank. Można się zatem spodziewać, że Polacy, podobnie jak większość mieszkańców krajów rozwiniętych, zrezygnują z niewygodnych lokat na rzecz rachunków oszczędnościowych.

źródło Wojciech Boczoń, ekspert Bankier.pl

"tWWWoje Radomsko" - Poleć naszą gazetę znajomemu


home | o nas | reklama | nieruchomości | firmy | zakupy | kontakt | regulamin | praca | dodaj newsa | mapa serwisu
copyright and design by mida ||| wszelkie prawa zastrzeżone